ogrody wiejskie

Wyświetlono wiadomości znalezione dla hasła: ogrody wiejskie




Temat: Austria turystycznie
Austria turystycznie
Nie można wprost oprzeć się pokusie skorzystania z przebogatej infrastruktury
turystycznej obemującej:
1250 kąpielisk
900 krytych basenów
100 szkół windsurfingu
60 szkółek żeglarskich
57 miejscowości z wypożyczalniami łodzi żaglowych
33 szkółek jazdy na nartach wodnych
17 szkół nurkowania
600 miejscowości, w których można uprawiać wędkarstwo
1000 miejscowości z kortami tenisowymi w liczbie 4840
135 pól golfowych
50 tysięcy tras wędrówek pieszych
11 tysięcy oznakowanych tras rowerowych
500 wypożyczalni rowerów
5 parków narodowych
500 miejscowości, w których można uprawiać jazdę konną
69 parków ochrony przyrody
38 ogrodów zoologicznych
53 dostępne dla trurystów jaskinie i zabytkowe kopalnie
22 tysiące tras zjazdowych
16 tysięcy narciarskich tras biegowych
500 naturalnych torów saneczkowych
36 sztucznych lodowisk
528 szkółek narciarskich

W austriackich górach, dolinach, nad jeziorami i w miastach można znaleźć
zakwaterowanie we wszystkich kategoriach � od pięciogwiazdkowych hoteli, po
tani urlop w schludnych pokojach wiejskiej zagrody. Przygotowano również,
także na krótsze urlopy, specjalne oferty tematyczne: urlop w domu wczasowym,
urlop dla wędkarzy, urlop agroturystyczny, w hotelu przystosowanym do potrzeb
rodzin z małymi dziećmi, urlop z golfem, tenisem, urlop w małych zabytkowych
miasteczkach, w hotelu z kasynem, urlop w siodle, urlop dla zdrowia i urody,
wakacje z językiem, wędrówki dla miłośników wina, urlop na wsi, podróże
statkiem i koleją, zima pełna przeżyć.





Temat: Sloiki
ja jeszcze pukam w zakrętki. i na słuch sprawdzam, czy chwyciło.
Twoja mama tez tak robi, czy to tylko nasza rodzinna przypadłosc?

ja aktualnie probuje zasłoikowac konfitury z wisni usmazone w kilka dni temu. w
domu (tzn domu rodzinnym) zaprawiałysmy z mamą rózne owoce - na kompoty , dzemy
(truskawki, wisnie, czeresnie, porzeczki czarne i czerwone, maliny, gruszki,
agrest), powidła(ech te powidła sliwkowe z węgierek zbieranych przez tatę na
wiejskich drogach - takie dojrzałe, słodkie, ciemne...), musy (jabłka); warzywa
na sałatkę, 'jarzynkę', pomidory na sok i keczup; ogórki małosolne i w occie,
kapusyta kiszona... generalnie mnóstwo roboty z tym było, nie dziw, ze
potrzebowałam kilku lat, zeby znów do tego nabrac ochoty.
a jeszcze dwa lata temu w poslce smazyłam konfitury z truskawek i sliwek,
robiłam ogorki małosolne i wiecej nie pamietam.
marzy mi sie własny ogród wystarczajaco duzy, zeby miec drzewka owocowe i pole
truskawek, i krzaki porzeczek, agrestu, malin.. iii... (mój chłop wtedy mówi: I
zagon ziemniaków)
:)





Temat: pytanie do Glywiczokow kere znajom sie na flancach
pytanie do Glywiczokow kere znajom sie na flancach
Mom pytanie do Glywiczokow zwionzane ze tym cyatym:

"Październik jest miesiącem kiedy należy zacząć wyciszać się po burzliwym
lecie, oddać się modlitwie. Kościół poświęca ten miesiąc rozważaniom
różańcowym; i tutaj znajdujemy odniesienie do wiejskiego śląskiego ogrodu.
Paciorki różańca zdążyły już dojrzeć na krzewie kokoczu (kłokoczki), należy
tylko zebrać twarde owoce, nanizać na sznurek zaopatrzyć w krzyżyk, poświęcić
i bardzo trwały i estetyczny różaniec jest gotowy."

Rosnie to kajs kole Glywic???



Temat: Wychodzi szydło z worka?
Informacja w BIP jest tak sformułowana, że nie widać tam miejsca na
własną oczyszczalnie dla Domu i Ogrodu. Gdyby miała powstać, to
zapewne wymagałaby analogicznego obieszczenia w BIP. To tez
inwestycja oddziaływująca na środowisko. Jeżeli takowej nie ma to
znaczy, że osiedle oczyszczać będzie gminna oczyszczalnia.

Co do obietnic wyborczych - mój przedprzed pisaciel miał chyba na
myśli wyborcze nawoływania kandydatów i komitetów do głosowania na
nich jako jedynych gwarantów lepszych warunków życia, czyli także
pełnego zwodociągowania i skanalizowania gminy.

Co do "wójta z innej gminy" - pierwsze oświadczenia w tej materii
znalałem w gazecie WPR. Jeżeli to prawda, to nie jest chyba źle, ze
Raszynem zarządza specjalista od zarządzania (Politechnika
Warszawska) oraz mieszkaniec gminy Lesznowola (5 miejsce w rankingu
gmin wiejskich Rzeczypospolitej w 2007)? Tylko importować i
implementować!



Temat: Symbol zlego smaku w telewizji
Kto to jest Lepkowska???
TV oglądam sporadycznie,ale do szału doprowadza mnie jeden program."Jaka to
piosenka" czy jak się ten szajs nazywa ...Wszystko w tym programie jest jak
remiza w trakcie karnawału -od prowadzącego (mam na gościa alergię),po zespół-
Chryste,wiejskie wesela mają nieraż lepsze kapele.I ci biedni ludzie, którzy
idą tam robić z siebie idiotów nie wiedząc o tym....Nie,jednak najgorszy jest
prowadzący...Rozkoszny pierocik ze smutną minką,zbiera mi się na wymioty,a moja
matka to ogląda!!! Koniec świata. No i ostatnio "Ogród sztuk" coś jakby na psy
schodził, niestety...



Temat: Blumarine II
Blumarine II
Robiac porzadki wielkie w domku,znalazlam zapomniana miniaturke Blumarine II,
pamietam jak ja dostalam 4-5 lat temu od wowczas mojej najlepszej
przyjaciolki i jakos tym zapachem zachwycona nie bylam,ale podobalo mi sie
jego "opakowanie",wygladal jak na tym zdjeciu:
www.aromat.ru/images/foto/p1093.jpg
Ciekawa Waszych opinii,wbilam blumarine w wyszukiwarke i nic nie wyskoczylo:(
Teraz wacham zawziecie nadgarstek i chyba mi sie podoba...:) Na samym
poczatku cos mnie odrzuca,ale po chwili czuje piekna roze i cos jeszcze-
poszukalam skladu i moze to jest orchidea... Gdybym miala przypisac obraz do
tego zapachu,to bylby to letni,leniwy poranek w wielkim lozku z biala lniana
posciela w wiejskim domku, otwarte okno z widokiem na kwitnacy ogrod i
plynacy z niego rozkoszny zapach roz... Naprawde zaczelo mi sie to podobac,a
mam tylko 1/3 tej miniaturki:( a w perfumeriach tego nie widzialam...

Sklad ( www.perfumebay.com/bluemar338wtt.html ) :
roza,ylang ylang,orchidea,liscie bluszczu,kwiat lotosu,palisander czyli
drzewo rozane i Bon Ton(???co to jest???)




Temat: Gmina Komorów!!!
Wam się już w głowach poprzewracało. Myslicie że to tak łatwo i przyjemnie się
rządzi? Podzielicie budżet podzielcie i długi.
Pomysłodawcy w życiu się ciężko nie napracowali ale liczą na szybkie łatwe i
duże pieniądze. Mam nadzieje że ten projekt ubzdurany w kilku chorych głowach
nie przejdzie, wojewoda mazowiecki, który o tym musi zdecydować, będzie na tyle
rozsądny że ten głupi pomysł odrzuci.
Wasza gmina ma składać się z "miasta ogrodu Komorowa" Komorowa Wsi która nie
chce być w waszej gminie i Granicy. Chcecie mieć tereny wiejskie by dostać
diotacje z unii. Nowej Wsi już nie chcecie bo tam jest szkoła i przedszkole do
finansowania. Chcecie być jak Podkowa Leśna a czy wy wiecie jakie są tam zasady
budowy i robudowy domów, plan zagospodarowania przestrzennego, jak wiele rzeczy
w związku z mieszkaniem w mieście ogrodzie jest uciążliwych dla mieszkańców?
Zróbcie referendum niech mieszkańcy zainteresowanych terenów (Komorowa, Granicy,
Nowej Wsi i Komorowa Wsi) się w tej sprawie wypowiedzą,a wtedy okaże się ile
ludzi was popiera. Chore gadanie chorych ludzi, którzy przegrali w wyborach na
wójta, bo mieli małe poparcie i mam nadzieje że taksamo skończy wasz projekt.




Temat: wesele w muzeum narodowym?
Na styl wiejski to chyba bedzie trudno - ogromne kolumny przez cala dlugosc
sali. U nas bylo przystrojenie na "grecko" - nie my zamawialismy, ale zostalo
po imprezie firmowej, ktora byla tuz przed (chyba kilka dni) i nam sie
spodobalo, wiec zostawilismy. Mielismy zamiar wogole nie przyzdabiac, bo
wlasnie taka prosta i piekna w swoim stylu sala nam sie spodobala. W samym
centrum miasta, a jakby z innej bajki. Ogrod super - ladne stoly i krzesla
(drewniane, ciazkie, a nie plastikoweeeeee).



Temat: LuŹne i te mniej luŹne temaciki na niedzielę
No coz, jak sie mieszka z widokiem na wlasny ogrod to mozna nie miec firanek
ani zaslon.Ja tez nie mam firanek, a zaslony na parterze,lubie je.Na cala
sciane,brazowe w dodatku.Poza tym tylko rolety.Technologia poszla daleko i
mozna sobie zaslaniac jak kto chce.W krajach poludniowych,gdzie tradycyjne
okiennice chronily przed sloncem, widuje sie je nadal. Gdybym miala dom wiejski
napewno chcialabym miec okiennice!



Temat: kleszcze
Ja pamietam Sycylie, Sardenie, znalazlam tez regiony Liguria, Trentino, Veneto,
Friuli-Venezia Giulia, . Chodzi o tereny:
- tereny wiejskie i lesne
- w miescie parki, ogrody, poblize wody, tereny podmiejskie / te, ktore nie sa
zagospodarowane i o ktore nikt nie dba /
- tereny klimacie umiarkowanym i wilgotnosci 50-70%
- wystepuja od maja do pazdziernika
Na pocieszenie powiem, ze po po wlosku "zecca" / kleszcz / znaczy takze
mennica.




Temat: PRZY AUTOSTRADACH SĄ ZAWSZE SLAMSY !
najpierw pomysl a potem pisz
załosne!jak wyobrazasz sobie zmienic JUZ slamsowate wysokosciowce w osiedla
ogrody???????nie wiem czy zauwazyłas dziecinko ale tu sie nie da juz zrobic
osiedla z domkami jednorodzinnymi jak na wsi...bo stoja zupełnie nie wiejskie
wielkie gmaszyska....jak chcesz mieszkac jak na wsi to tam wracaj tu jest
miasto i sa tego koszty...a własnie tunel jest szansa na powstrzymanie
degradacji wysokich blokow w jego okolicy - jesli mieszkania stana sie
cenniejsze to jest szansa ze menelie zastapia normalni mieszkancy...acha - na
miescie mowia ze ty najwiecej kradniesz - podoba ci sie taki poziom dyskusji?
jesli nie to nie oskazaj bezpodstawnie innych...



Temat: PRZY AUTOSTRADACH SĄ ZAWSZE SLAMSY !
lepiej zacznij myslec a potem pisz...
załosne!jak wyobrazasz sobie zmienic JUZ slamsowate wysokosciowce w osiedla
ogrody???????nie wiem czy zauwazyłas dziecinko ale tu sie nie da juz zrobic
osiedla z domkami jednorodzinnymi jak na wsi...bo stoja zupełnie nie wiejskie
wielkie gmaszyska....jak chcesz mieszkac jak na wsi to tam wracaj tu jest
miasto i sa tego koszty...a własnie tunel jest szansa na powstrzymanie
degradacji wysokich blokow w jego okolicy - jesli mieszkania stana sie
cenniejsze to jest szansa ze menelie zastapia normalni mieszkancy...acha - na
miescie mowia ze ty najwiecej kradniesz - podoba ci sie taki poziom dyskusji?
jesli nie to nie oskazaj bezpodstawnie innych...



Temat: wesele w muzeum narodowym?
Gość portalu: Ija napisał(a):

> Moje wesele bylo tam w ostatni weekend maja. O co chcesz zapytac?
Ja mam rezerwacje w tej sali na czerwiec. Czy faktycznie polecilabys te sale?
czy ten ogrod jest fajny? Chcialbym przybrac sale na styl "wiejski". Kompletnie
nie moge sie zdecydowac, czy faktycznie z tej sali mam skorzystac ciezkie sa
te wybory...




Temat: Mieszkańcy pytają, radny Stachera odpowiada
Na wielu wsiach udało się wybudować drogi, bo był na to fundusz Sapard. Z tego
funduszu pieniądze mogły otrzymać tylko gminy wiejskie. Ząbki są miastem.

Droga sama w sobie nie jest wystarczającym argumentem dla decydentów funduszy
unijnych. Trzeba zaproponować spójny projekt, którego elementem jest droga.
Proszę przeczytać mój artykuł z majowego Co Słychać? "Czas na zmiany - Ząbki
miasta ogród".

W. Stachera



Temat: Budynki noszące ślady Powstania Warszawskiego.
Kilka razy pisałem o śladach po pociskach w różnych miejscach w Warszawie. Są
to przeważnie pamiątki Powstania Warszawskiego, ale nie tylko. Ostatnio jest
tendencja do pozostawiania ich jako reliktów przeszłości, świadectw
dramatycznych losów miasta. Zabiega o to Zespół Opiekunów Kulturowego
Dziedzictwa Warszawy ZOK w osobie Janusza Sujeckiego.W końcu lat 70.
Towarzystwo Przyjaciół Warszawy wystąpiło do ówczesnego konserwatora zabytków
m.st. Warszawy Lecha Krzyżanowskiego o stworzenie listy miejsc ze śladami
wojny, które należy chronić. Ten poparł pomysł, mimo to lista do dziś nie
powstała.
Ślady walk pozostawiono podczas konserwacji kamiennych lwów przed Pałacem
Prezydenckim (jeden z lwów ma dziury po serii z automatu) i trwającego jeszcze
remontu kamienicy przy Wilczej 1 (zachowano i wyeksponowano poszatkowane
pociskami belki z konstukcji dachu, które nie pełnią już dziś funkcji
konstrukcyjnej). Podobne, choć nie tak wyraźne są przestrzeliny w belkach
stropu jednej z sal Muzeum Historycznego m.st. Warszawy przy Rynku Starego
Miasta. Znane powszechnie ślady wojny znajdują się też na elewacji Domu bez
Kantów przy Krakowskim Przedmieściu, elewacjach wewnętrznych (od dziedzińca)
gmachu Sądów w al. „Solidarności” i na podmurówce nieistniejącego ogrodzenia
Ogrodu Krasińskich (na tyłach Arsenału, w pobliżu pomnika Monte Cassino). Spore
dziury znaleźć można również na podwórzu domu przy Wiejskiej 18 i na elewacji
domu przy Rakowieckiej 41. Jeśli odwiedzisz Stare Miasto, ślady wybuchów widać
na wewnętrznym murze obrnonnym - na odcinku między Barbakanem, a Szerokim
Dunajem.



Temat: Ratować Szopy!
Codziennie przejeżdżam Al. Wilanowską obok wsi Potoki albo Potok (Szopy były
nieco bliżej Puławskiej) i maże, aby ktoś stworzył tu "Skansen", oczywiście nie
trzeba wysiedlać ludzi, ale po prostu wyremontować i zadbać o ostatnią
zachowaną wieś w Warszawie. Oby Potoki nie podzieliły losu wsi Wilanów - ul.
Biedronki (zresztą do przyłączenia Wilanowa do Warszawy była to ul. Wiejska)
Teraz na Biedronki jest jedna może dwie drewniane chałupy parę wiejskich
murowanych domów i olbrzymie nie pasujące do tej skali apartament owce i pseudo
rezydencje(600 metrowe domy na 300 metrowych działkach?).
Ostatnimi świadkami wsi są studnie na podwórkach niektórych domów i Krzyż na
rozwidleniu dróg.
Nie chce, aby ktoś mi zarzucił, iż idea pozostawienia wsi jest wyrazem mojej
mało miasteczkowości, czy też, miasto musi się rozwijać, bo musi!
Zależy mi natomiast na zachowaniu autentyczności w mieście-makiecie, i
spójności architektury.
Potoki powinny być wpisane do rejestru zabytków i odnowione z zachowaniem
"klimatu XIX wsi"!
Oczywiście niech cały ten teren od Al. Wilanowskiej do Dolnej będzie zabudowany
(domy, szkoły, parki), ale przynajmniej w rejonie Al. Wilanowskiej powinno
powstać osiedle na miarę miasta-ogrodu, w typie, jakim zakładano Sadybę!




Temat: Carski Zamek w Łazienkach
Projet zamku znajduje się w "Plany budowli obejmujące rozmaite rodzaje domów,
mieszkań wiejskich różnej wielkości, kościołów, gmachów publicznych, mostów
ogrodów, monumentów itp. szczegółów w rozmaitych stylach architektury przez
Adama Idźkowskiego, Budowniczego Rżądowego, członka Akademii Florenckiej Sztuk
Pięknych. Warszawa 1843
Projekt opublikowany jest na pl. CXVI - CXX



Temat: kokočyna na růžaincy
a sam fragmynt kerych wysznupou dziynki dialektologowi:

"Październik jest miesiącem kiedy należy zacząć wyciszać się po burzliwym lecie,
oddać się modlitwie. Kościół poświęca ten miesiąc rozważaniom różańcowym; i
tutaj znajdujemy odniesienie do wiejskiego śląskiego ogrodu. Paciorki różańca
zdążyły już dojrzeć na krzewie kokoczu (kłokoczki), należy tylko zebrać twarde
owoce, nanizać na sznurek zaopatrzyć w krzyżyk, poświęcić i bardzo trwały i
estetyczny różaniec jest gotowy."




Temat: A kto ma ogrod w wiejskim stylu..?
A kto ma ogrod w wiejskim stylu..?




Temat: A kto ma ogrod w wiejskim stylu..?
O tak :wow
Bo ja też mam wielkie oczy ze zdumienia, dlaczego nie próbowałeś ratować tego
wątku, podobnie jak tego o którym mowa i wkleić zdjęcia wiejskiego ogrodu?

Ten wątek zapowiadał się bardzo ładnie...




Temat: Rezygnuję z "egzotów" i kapryśnych- kto ze mną !!
Prawda jest ze ogród musi komponować sie z otoczeniem. Ja mieszkam przy lesie
wiec idealnie sie komponuje do otoczenia ogród wiejski.
pozdrawiam




Temat: Dzisiaj widziałam, widziałem, widzieliśmy...
W Castoramie widzialam śliczną reprodukcje obrazu,nawet dopasowalam rame.
Były to kwiaty w kolorystyce pasującej do mego pokoju,takie lekkie pociągnęcie
pedzlem kolorow z wiejskiego ogrodu.
Opanowałam się z zakupem ((Czeka mnie wyjazd do Zakopanego.



Temat: "Zemsta" po białostocku, czyli awantura o ogrod...
"Zemsta" po białostocku, czyli awantura o ogrod...
"Nasze-Wasze" czyli wiejskie przyzwyczajenia w miescie.



Temat: Projekt ogrodu - gdzie?
moge ci polecic dziewczyne po architekturze,
która wspomaga mnie przy wiejskim ogrodzie (sama jestem ogrodnikiem, ale nie
projektuję...);
widziałam niedawno jej prace: projekt elewacji i uporzadkowanie ogrodu;
jesli jestes zainteresowana napisz na priv



Temat: Zabytkowe parki dworskie
Generalnie chodzi mi o stare parki i ogrody zakładane niegdyś przy wiejskich
dworkach i pałacach.
Oczywiście nie każdy z formalnego punktu widzenia jest zabytkowy, czyli
wpisany do Rejestru Zabytków.



Temat: Czy Łomianki to bogate miasto?
raczej chyba Dąbrowa Leśna jest elitarna - tam takie cudeńka architektoniczne
powstają, Dziekanów ma juz bardziej wiejski charakter, malwy w ogrodach itd. ;)




Temat: Kto poleci naprawdę dobrą restaurację w Krakowie
To się mieści na ulicy Conrada tylko w tej bardziej "wiejskiej" części. Należy
dodać, że mają przepiękny ogród z małym placykiem zabaw dla dzieci.




Temat: stawisko klaudyn, ktoś ma opinie ?
hej, fotografowałam w lipcu tam wesele, bardzo przyjemny ogród, sala w stylu
wiejskiej chaty, jedzenie było chyba ok, nie rzuciło mi sie w oczy, żeby było
cos nie tak; Mi się podobało;



Temat: Ogród babuni ??
Nastrój - powtórenie watku, ale nadaje się to tu

W ostatnich latach można zaobserwować, iż właściciele nowopowstających ogrodów
podlegają współczesnej modzie odchodząc od tradycyjnych, bardziej
zindywidualizowanych kwietnych ogrodów. Jeśli powstają nowe ogrody, to są to
ogrody z roślinami z katalogów firm wysyłkowych, trawnikiem, iglakami, oczkiem
wodnym i skalniakiem. Niestety są one z reguły bardzo do siebie podobne, a
przez to bywają monotonne. A przecież poza miastem, w bliskim sąsiedztwie pól i
lasów bardzo pasują ogródki, w których rosną swojskie, znane od pokoleń gatunki
roślin. Malownicze i kolorowe - stanowią z otaczającym krajobrazem harmonijną
całość. To nieprawda, że ogrody takie nadają się jedynie do wiejskiej okolicy.
Równie dobrze wyglądają na obrzeżu miasta, gdzie pełne kwiatów mogą być
prawdziwymi rodzynkami w trawnikowo - iglakowej przestrzeni. Może więc warto
wrócić do tradycji i obok wyszukanych, egzotycznych gatunków roślin posadzić
także trochę dziś zapomniane kwiaty, które królowały niegdyś w ogrodach. Tym
bardziej warto, że są one z reguły łatwe w uprawie, powszechnie dostępne,
tanie, i świetnie rosną nawet bez specjalnych zabiegów. Ogród wiejski
charakteryzuje się swojskim, swobodnym klimatem. Ogrody urządzone w stylu
wiejskim najczęściej otoczone są drewnianym płotem lub ogrodzeniem z surowego
kamienia, co podkreśla ich naturalny charakter. Ogród wiejski łączy się ściśle
z otaczającym krajobrazem. Efekt ten osiąga się przez rośliny, które powinny
być niezbyt wyszukane lecz popularne, spotykane "za płotem" i przede wszystkim
te ulubione przez gospodarzy. W wiejskich ogrodach aż kipi od barwnych i
pachnących rabat kwiatowych. Bliski ogrodowi wiejskiemu jest ogród
sentymentalny. Pełno w nim nastrojowych zakątków, miejsc wymarzonych do lektury
sentymentalnych romansów, ruin, sadzawek, altan ukrytych w malowniczej zieleni.
Ogrody takie mają w nas wzbudzić tęsknotę za dawnymi czasami, miejscami, które
widzieliśmy. Ogrody, w których człowiek ma się cieszyć urokami pejzażu
wiejskiego, prostotą życia na łonie przyrody. W ogrodach wiejskich z elementami
sentymentalnych nie można pomyśleć o elementach skalnych. Nie da się z niczym
porównać radości oglądania roślin w wiosennej krasie, gdy od skalniaków aż bije
blask roślin. Kamienie różnego rodzaju połączone są z miniaturowymi roślinami
skalnymi tworzą element podnoszący walory naszego ogrodu. Dodatkowo szemrząca
woda spływająca z kamieni wprawi nas w stan wyciszenia.




Temat: A na Śląsku Cieszyńskim HORRRORRRR!!!!!!
ignorant11 napisał:

> eliot napisał:
>
> > Hipopotamy postrachem Omska w Rosji
> >
> >
> >
> >
> >
> > SERWISY
> >
> >
> > ¤ Ostatnio w Rosji
> >
> >
> >
> >
> >
> >
> >
> > PAP, wj 03-08-2004, ostatnia aktualizacja 04-08-2004 10:22
> >
> > Omal nie umarli ze strachu dwaj syberyjscy wędkarze spod Omska, gdy podcz
> as
> > zakrapianego wódką wędkowania zobaczyli wynurzające się z rzeki hipopotam
> y -
> > najpierw przypominające peryskopy uszy zwierząt, a za chwilę olbrzymie pa
> szcze
> > Jeden z wędkarzy śmiertelnie przerażony wskoczył na rower i pomknął do ws
> i.
> > Drugi popędził na piechotę, a mimo to dotarł do wioski przed rowerzystą.
> >
> > Hipopotamy, parka Malwina i Kenigs, nie okazały się pijackimi zjawami.
> > Przedstawiciel jedynego w Rosji wiejskiego ogrodu zoologicznego w Bolszej
>
> > Rieczce na Syberii, z którego uciekła para hipopotamów, powiedział, że
> > zwierzęta uciekły z tymczasowej woliery.
> >
> > Parę hipopotamów znaleziono we wtorek pasącą się na łące z soczystą trawą
> .
> >
> > Zwierzęta trafiły do zoo w miejscowości Bolszaja Rieczka (200 km na półno
> c od
> > Omska) w roku 1988.
> >
> >
>
>
> Sława!
>
> Hopopotamy na Syberii..?
>
> Wot wsio normalno.
>
> Ale gdyby na tych Lakach pasaly sie mamuty...
> ))))
>
Kiedyś się pasały!
Ale zrobiło się cieplej, zjawili się ludzie (ponoć homo sapiens) i je zjedli...
Hipcie mają lepiej!

Pozdr.




Temat: Ogród botaniczny dla Opolan
Zgadzam się z Przedpełskim.
> Kultura ogrodnicza miejska w upadku.
> Park na zwm zero rozwoju, w Bierkowicach chaszcze, trawniki w mieście to istna
> kloaka, chyba nikt nie wie jak się zakłada i pielęgnuje trawniki miejskie.
Resztki przedwojennych
> zadrzewień jeszcze się bronią ale pewnie już nie długo.
> Wiejskie parki w upadku, parki krajobrazowe przy opolskich zamkach w ruinie.
> Chaszcze, samosiejki, chwasty, chore drzewa i masowo występujące jemioły,
> których nikt nie usuwa.
> Konserwator przyrody w tym temacie porusza się jak zakuty w
> zbroję sredniowieczny rycerzyk
> Z opolszczyzny wyrwano z korzeniami po wojnie tysiące roślin. Ucierpiało Lipno,
>
> rośliny wywieziono do ogrodów botanicznych w innych miastach. Ucierpiały
> parkowe i krajobrazowe założenia w opolskich zamkach. Łąka Prudnicka, Kopice,
> Dobra, Moszna, Starościn i dziesiatki innych. Wyrywano różneczniki, magnolie,
> azalie, co się dało.

Wiele lat temu utrzymaniem zieleni w mieście zajmowała się Zieleń Miejska i
robiła to dość dobrze, acz kształtowaniem koron drzew się nie zajmowała,
wycinała stare drzewa i wiatrołomy.Przez wiele lat korzystaliśmy z tego co nam
zostawili w tym względzie Niemcy w spadku i było pięknie.Nic nie robiąc
zachaszczyliśmy Młynówkę,Plac Daszyńskiego, a szczytowym osiągnięciem kultury
kształtowania zieleni jest wyspa Bolko, czy Pasieka.Niektórymi chodnikami nie da
się przejść bo gałęzie drzew skutecznie to utrudniają, a wszystko to ze swoiście
pojmowanej ekologii - nie ruszać niczego, nie się flora rozrasta. Ogrody
przydomowe są piękne i kształtowane wprawnymi rękami, natomiast zieleń gminna
rozrasta się do niebotycznych rozmiarów niczym puszcza amazońska.

Ogród w pruszkowskiej pomologii trzeba ratować ale nie kosztem zaspokojenia
uniwesrsyteckich ambicyjek naukowych czy też innych.
O ile wiem w Zabrzu istnieje ogród botaniczny miejski a nie przyklejony do
jakiejś placówki naukowej.
> Status ogrodu botanicznego ma placówka, która prowadzi badania naukowe. I
> dlatego ogrody w naszym kraju związane są z uczelniami. Bowiem wtedy tylko
> dostają dotacje budżetową zresztą mikrospopijną.
No więc chodzi o dotację budżetową, czyli darmowe pieniążki mikroskopijne.



Temat: Wieliczka - nasz raj i nasza nasza nadzieja
Dawno mnie nie było, ale i wakacje i zmiana branży w pracy mną tak zawładnęła,
że hoho, żadnej nudy nie widzę. A tyle się wkoło dzieje, bo i piłkarze zaraz
będą kopać piłkę, jutro Radwańska Wimblendon zawojuje, a od spraw politycznych
całkowicie mnie odsunęło, kiedy obok w realu mam emocje o dreszcze przejmujące.
Ale kto nam powiedział, że życie będzie łatwe. Nikt tego nam nie obiecał.

Ty to masz zycie, kwiatami usłane. Patrzę dokładnie na album, bardzo dokładnie i
między kwiatami znajdują się perełki porcelanowe.
Zgadza się, Wasze kwiaty są całkiem odmienne od tych europejskich.
Choć te widziałam w ogrodach w wielkich donicach i w różnych kolorach.
my.opera.com/paratyminas/albums/showpic.dml?album=558353&picture=7672095
Wiesz jaki kwiatek posiadasz w swoim zbiorze "Męczennice"
"Żadna roślina nie jest tak związana z Wielkanocą jak passiflora, po polsku
zwana też męczennicą. W jej oryginalnie zbudowanych kwiatach dopatrywano się
symboliki Męki Pańskiej."
Widać , ze rośnie na całej kuli ziemskiej.
my.opera.com/paratyminas/albums/showpic.dml?album=558353&picture=7672081
img384.imageshack.us/img384/3851/m281czennica2sg8.jpg
A wiesz, że u nas wraca moda na różane ogrody. Dawniej to sadzono tylko iglaki,
jakies dekoracyjne roślinki, a teraz wyobraź sobie wracamy do Czarnej Mańki
czyli dawnych malw, krajobraz wiejski no i dużo róż. Teraz nawet w kolorze
niebieskim. Ogród bez róż to nie ogród. Mnóstwo cudownych kolorów.
No zaczyna się mecz, Niemcy pewnie wkraczają na boiska - widzisz ? ;)




Temat: dom na wsi
Lisy buszowaly nawet na Chiswick w Londynie. One sa wszedzie. Czasami okropnie
szczekaja w nocy..jakby ktos je ze skory obdzieral. No i spokojnie przechadzaja
sie po ogrodzie po zachodzie slonca... do rana.
Nasz dom 4 bedroom wynajmujemy za 850 plus oplaty. Jest wygodny i zadbany, tylko
dekoratorke ma z lat 70-tych. Stad ta cena. Po prawej stronie mamy jeden dom
(semi detached) zamieszkany przez pare bardzo milych emerytow (latem prawie ich
nie ma w domu - wiec biegam z konewkami i podlewam im kwiatki), w nastepnej
polowie mieszka samotny stary rozwodnik. Reszta domow jest po drugiej stronie
ulicy, troche dalej. Nasz dom jest "w kacie". Z tylu ogrodu i wzdluz lewej
strony plynie strumyk i rosna chaszcze, leszczyny, jarzyny i inne krzaczory.
Dalej z tylu za debem, sosna (czy czyms sosnowatym), wierzba, rododendronem,...
strumykiem zaczynaja sie ogrody sasiadow z innej ulicy. Nie slychac ich. Te "cul
de sac" jest zamieszkane raczej przez starszych ludzi i jest bardzo spokojnie.
Czy cicho, to nie powiem, bo ptaki wrzeszcza:) Ogrod porasta trawa, ktora
kosimy od czasu do czasu kosiarka benzynowa, ktora pamieta lepsze czasy:)

Pod oknami posadzilam maciejke,ktora pachnie wieczorami..:)) a z przodu domu pod
plotem od sasiadow polskie wiejskie kwiaty:)) i roznie nawet slonecznik! Sam sie
zasial:)

Jesli dasz sobie troche czasu i posleczysz i pojezdzisz na ogladanie, to trafisz
cos w koncu:) Powodzenia!!

Ps.: Jednak myslimy o zamianie na cos mniejszego, kiedy ewentualnie bedziemy
powiekszac rodzine. Duzy dom ma ten mankament, ze gosci jest gdzie klasc i
chetnie przyjezdzaja na weekendy. A niektorzy "przejsciowi" zostaja na dluzej a
mi jest troche zal ich "wywalac".



Temat: restauracja na ok.40 osób Poznan
Witam Was dziewczyny,dziękuję za rady.Troszkę ostatnio pojezdziłam i robiłam
mały rekonesans po lokalach.W Bamberskim Dworze fajny klimat,ale sala na max 25
osób,no chyba że ktoś z gości będzie siedział na antresoli na górze.W Wiejskiej
Chacie w Skórzewie klimat ciekawy,ale zraziła mnie chyba
właścicielka.Rozumiem,że może jest zmęczona nawałem pracy,ale jak mówią pierwsze
wrażenie się liczy i rzutuje na całość firmy,w moim odczuciu Pani była zła,że
wogóle się tam pojawiłam i pytałam o menu,ogólnie była zniechęcona,menu z ofertą
dostałam pogniecione,niechlujne,zraziłam się.Dalej,Hotel Polonez oferta jak na
120-160zł bardzo skromna.W cenie 120 masz tylko jedno danie obiadowe jak w
domu.Gościniec Gryszczeniówka w Wargowie,okolica miła,lokal zamykany dla innych
menu w cenie 120zł,ale skromne.Przy czym sam lokal mimo zapewnień,że wejdzie 40
osób,wydaje mnie się,że swobodnie bawić sie może niestety ok.25 osób,chyba ,ze
traficie na ładną pogodę i skorzystacie z ogrodu.Ciekawa oferta jest w Hotelu
system,czysto,pięknie udekorowany stół z swieżymi kwiatami,nie są zmanierowani w
menu za 145zł sa 3 porcje mięsa na obiad,na kolacje chyba 4 porcje
przystawek,zaponiałam o deserze,na śniadanie proponują szynkę w całości za którą
np. w Wiejskiej Chacie w Skórzewie miałam dopłacić chyba 700Zł!!! W Hotelu
system jest ona podaana w cenie menu i mała ciekawostka w cenie menu jest na
osobe 250ml alkoholu,co jest rzadkościa,reszte alkoholu zamawiacie u szefa
kuchni w cenie hurtowej.Dobre wrażenie wywarła na mnie tez restauracja Ogród
Smaków w Chludowie,cena menu 130-160.Może Wam w czymś pomogłam moim
wywodem.Pozdrawiam Was serdecznie.



Temat: Plany przebudowy skrzyżowania
Ergo! Zgadzam się, że niedopuszczalne jest zamawianie projektu niezgodnego z
prawem za PUBLICZNE pieniadze, ponieważ urzędnik ma się stosować do prawa, a w
tym przypadku tak nie było, za naruszenie przepisów (nieznajomość prawa) - a
przez to niedopełnienie obowiązku powinni tego urzędnika obciążyć kosztami
zamówionej ekspertyzy z jego kieszeni. Ale co do murku się nie zgadzam:
konserwator nie ma żadnej całościowej koncepcji, co w mieście chronić i
dlaczego, a co nie. W rezultacie chronione jest wszystko co stare, czyli tak
naprawdę nic, bo co się dzieje ze Starym Teatrem, Starówką? Smród i brud. Jeśli
coś remontują, to prywatni, którym na dodatek konserwator rzuca kłody pod nogi.
Za to sympozjów organizuje ile wlezie, bo tak jest najłatwiej. Z urzędu nie
podejmuje się w Lublinie żadnych, podkreślam żadnych ważnych prac. Nie
inicjatyw, a realnych prac konserwatorskich, prac planistycznych. Jak wyglądają
Krakowskie Przedm., Stare Miasto? Całe w ohydnych reklamach. I co, konserwator
temtedy nie chodzi i nie widzi tych kolorów jak z choinki i dziecięcych
kreskówek, neoników, plakacików, banerów? Odrapanych fasad i bram? A tyły
banku bogatina? Budeczki, baraczki, wychodki jakieś. I jeszcze jeden sławny
murek z kuriozalnymi parasolami, drewnianymi szkaradkami. Też mi korso kwiatowe
na miarę Pacanowa. Choć ubliżam temu miasteczku, bo ma lepsze władze, niż
lublin. Co miasto wybudowało ładnego przez ostatnie 50 lat po wojnie czy od
1989? Jaki założyło park? Nic. Radni nawet statutu miasta nie są wstanie
dobrego uchwalic, nie mówiąc już o koncepcji zabudowy śródmieścia i
ograniczenia zasięgu absurdalnej ochrony konserwatora jakiś murków super
pięknych i ważnych w skali dokonań architektury europy a nawet i świata. Ja nie
twierdzę, że te murki "są wiejskie" czy nie, ale bramą do ogrodów kensington to
one nie są napewno. Zresztą pytanie jest takie: czy mamy chronić historyczne
granice ogródów pałaców w środku miasta? 300 lat temu pod Wawelem też były
ogrody i pod Hofburgiem, i są nadal, tylko, czy pałac Radziwiłłowski -
Namiestnikowski to Hofburg? Może na placu Saskim urządzić w końcu prawdziwy
park, zamknąć idiotyczną uliczkę pod Europą, a otworzyć z tyłu Radziwiłłowską?
Już bez arcyważnego murku? Potrzebny jest plan miasta i konserwatora, objazdy
centrum, żeby po 3- go maja i Kołłataja nie pchać ruchu, parkingi podziemne,
jakie ma każde 15- tysięczne miasteczko hiszpańskie pod plaza mayor. A w
Lublinie są za to co roku "fajne festyny", występy kapel to ludowych to śmakich
i owakich. Pusci się sztuczne ognie i te fajerewerki mają zasłonić, że tak
naprawdę



Temat: Plany przebudowy skrzyżowania
w tym mieście nie dzieje się nic!
Ergo! Zgadzam się, że niedopuszczalne jest zamawianie projektu niezgodnego z
prawem za PUBLICZNE pieniadze, ponieważ urzędnik ma się stosować do prawa, a w
tym przypadku tak nie było, za naruszenie przepisów (nieznajomość prawa) - a
przez to niedopełnienie obowiązku powinni tego urzędnika obciążyć kosztami
zamówionej ekspertyzy z jego kieszeni. Ale co do murku się nie zgadzam:
konserwator nie ma żadnej całościowej koncepcji, co w mieście chronić i
dlaczego, a co nie. W rezultacie chronione jest wszystko co stare, czyli tak
naprawdę nic, bo co się dzieje ze Starym Teatrem, Starówką? Smród i brud. Jeśli
coś remontują, to prywatni, którym na dodatek konserwator rzuca kłody pod nogi.
Za to sympozjów organizuje ile wlezie, bo tak jest najłatwiej. Z urzędu nie
podejmuje się w Lublinie żadnych, podkreślam żadnych ważnych prac. Nie
inicjatyw, a realnych prac konserwatorskich, prac planistycznych. Jak wyglądają
Krakowskie Przedm., Stare Miasto? Całe w ohydnych reklamach. I co, konserwator
temtedy nie chodzi i nie widzi tych kolorów jak z choinki i dziecięcych
kreskówek, neoników, plakacików, banerów? Odrapanych fasad i bram? A tyły
banku bogatina? Budeczki, baraczki, wychodki jakieś. I jeszcze jeden sławny
murek z kuriozalnymi parasolami, drewnianymi szkaradkami. Też mi korso kwiatowe
na miarę Pacanowa. Choć ubliżam temu miasteczku, bo ma lepsze władze, niż
lublin. Co miasto wybudowało ładnego przez ostatnie 50 lat po wojnie czy od
1989? Jaki założyło park? Nic. Radni nawet statutu miasta nie są wstanie
dobrego uchwalic, nie mówiąc już o koncepcji zabudowy śródmieścia i
ograniczenia zasięgu absurdalnej ochrony konserwatora jakiś murków super
pięknych i ważnych w skali dokonań architektury europy a nawet i świata. Ja nie
twierdzę, że te murki "są wiejskie" czy nie, ale bramą do ogrodów kensington to
one nie są napewno. Zresztą pytanie jest takie: czy mamy chronić historyczne
granice ogródów pałaców w środku miasta? 300 lat temu pod Wawelem też były
ogrody i pod Hofburgiem, i są nadal, tylko, czy pałac Radziwiłłowski -
Namiestnikowski to Hofburg? Może na placu Saskim urządzić w końcu prawdziwy
park, zamknąć idiotyczną uliczkę pod Europą, a otworzyć z tyłu Radziwiłłowską?
Już bez arcyważnego murku? Potrzebny jest plan miasta i konserwatora, objazdy
centrum, żeby po 3- go maja i Kołłataja nie pchać ruchu, parkingi podziemne,
jakie ma każde 15- tysięczne miasteczko hiszpańskie pod plaza mayor. A w
Lublinie są za to co roku "fajne festyny", występy kapel to ludowych to śmakich
i owakich. Pusci się sztuczne ognie i te fajerewerki mają zasłonić, że tak
naprawdę W TYM MIEŚCIE NIE DZIEJE SIĘ NIC!



Temat: Ogród botaniczny dla Opolan
Sprawa jest poważna.
Od lat w Opolu jest coraz gorzej jeżeli chodzi o nasadzenia drzew, kwiatów.
Kultura ogrodnicza miejska w upadku. Jak się popatrzy na te pokaleczone drzewa
poprawione przez fachowców to ma się ochotę im tak rączki obciąć jak oni
gałezie i konary. Najważniejsze są goryle i foki idą na to miliony a przeciez
był już projekt ogrodów przy zoo a i park w centrum naszego miasta. Ale to za
trudne do intelektualnego udżwignięcia przez ekipy rządzące miastem. Lepiej
patrzyć na goryla czy też inne męczące się w niewoli zwierzę niż na kawałek
pięknego zielonego zakątka. Technokratyzm w najgorszym wydaniu.

Sprawa jest poważna.
Park na zwm zero rozwoju, w Bierkowicach chaszcze, trawniki w mieście to istna
kloaka, chyba nikt nie wie jak się zakłada i pielęgnuje trawniki miejskie. Jak
posadzono drzewka wokół Okrąglaka to z pewnościa na wiosne tylko może jedno
drzewko zielone pokaże listki. Wyrzucone pieniądze.

Sprawa jest poważna.
Straż miejska jest wyjątkowo pobłażliwa wobec parkujących na trawnikach.
Chętnie zobaczył bym statystykę mandatów za to wykroczenie. Ostatnio jedentaki
w mundurku mi tłumaczył "a gdzie to on ma parkować".
Kodeks wykroczeń stanowi Art. 144. § 1. Kto na terenach przeznaczonych do
użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub
zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez
zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem,podlega karze grzywny do 1.000
złotych albo karze nagany
A psy i zdziczałe watachy kotów w Opolu dalej robia swoje.
Na wiosne ruszą rzesze facetów, którzy spalinowymi kosami będą dalej mieszać
trawę z chwastami i śmieciami w jedną uroczą miazgę co nazywa sie w Opolu
pielęgnacją terenów zielonych. Proponuje już przetarg na to kuriozum już
ogłosić. ( wygrają zapewnie firmy z pod Wrocka ).

Sprawa jest poważna.
Przed wojną w Opolu był ogród botaniczny, palmiarnia. Resztki przedwojennych
zadrzewień jeszcze się bronią ale pewnie już nie długo.
Wiejskie parki w upadku, parki krajobrazowe przy opolskich zamkach w ruinie.
Chaszcze, samosiejki, chwasty, chore drzewa i masowo występujące jemioły,
których nikt nie usuwa.
Pewnie zaproponuje UM jakiś konkursik, zbieranie liści pod kasztanami przez
szkolną młodzież w ramach edukacji - zielonej fali, lub szkolna wystawkę jaki
to liśc opadł na psie g ....
Chyba tylko w Lipnie coś tam leśnictwo próbuje robić. I chwała im za to.
Konserwator zabytków czy przyrody w tym temacie porusza się jak zakuty w
zbroję sredniowieczny rycerzyk. Nic nie zrobiono konkretnie do końca od wielu
wielu lat. Nic go nie rusza. A tarczą jest zawołanie



Temat: Kaszana forever
Dla swoich opinii zwykle staram sie miec umocowanie w znajomosci faktow i osobistym doswiadczeniu.
Tak jest i w tym przypadku. Ja jestem z PGR, tych wschodnich i z dawnego kieleckiego, wiem o czym
mowie wiec niech mnie tu jakis gulon nie karci za brak poprawnosci politycznej. Dobrze pamietam
dzentelmenow pracujacych w takich miejscach, na wlasne zyczenie konczacych edukacje na szkole
podstawowej, ich wiedza o otaczajacym swiecie zalosnie prymitywna i plytka, wiejskie dzieci kpiace z
planow pojscia na studia, i w ogole majace nauke w nosie. Przerazajace! Przestan epatowac samego
siebe ta twoja pseudopozytywistyczna postawa dobrotliwego Pana Dziedzica, pochylajacego sie nad
losem Ludu bo Ci to nie wychodzi. Falszywy ton brzeczy gdy uzalasz sie nad tymi pokrzywdzonymi
przez los prowincjuszami a z drugiej strony wykpiwasz proby systemowej pomocy jaka byly "punkty za
pochodzenie", skadinad majace silne uzasadnienie. I tak pomimo tych ulatwien, punktow, bezplatnej
edukacji i stypendiow socjalnych generacja wiejskich 40 i 50-cio latkow to jedna, wielka, czarna
edukacyjna otchlan - po prostu oni mieli to wszystko gleboko w powazaniu. To wlasnie dlatego nie
mam ochoty na bezkrytyczne uzalanie sie nad nimi choc mam duzo wspolczucia dla ich doli. Notabene
moi koledzy i ja studiowalismy w latach 90-tych, partyjni tatusiowie wladzy juz nie mieli, system
punktowy byl przeszloscia, stypendia zartem i tylko wykladowcy wciaz mocno okopani na szancach
bezsensu. A jednak wystarczylo by prowincjuszom chcialo sie chciec.

Majac rys historyczny za nami wypadaloby sie zastanowic co mozna dla tych ludzi zrobic TERAZ. Coz,
mozna wolac o "reformy", naklaniac do przyjrzenia sie "jak te sprawy sa traktowane u sasiadow",
zapewniac, ze przeciez "kazdy obywatel ma prawo do minimalnego "dobrobytu"" a tych, ktorzy nie maja
ideologicznej sieczki w glowie nazwac "bezdusznymi egoistami". Mnie osobiscie takie klapanie jezorem
nie rajcuje ale kazdy ma swojego bzika. Nadzieja dla bylych pracownikow fizycznych nie sa sciepy
aktorow i fundacje ale stary, dobry wzrost gospodarczy, ktory wykreuje liczna klase srednia, i zwiekszy
zapotrzebowanie na prace fizyczne. Nie jest to wzniosly plan ale jesli ktos swiadomie obral kiedys
kariere polegajaca na uprzataniu obory na sto krow to nie powinno mu uwlaczac uporzadkowanie
ogrodu przy domku lekarza. Byc moze poczuje przy tym uklucie dumy ale to zawsze mozna zdusic tak
jak sie zdusilo lata temu, gdy rzucalo sie szkole. Oczywiscie panstwo powinno finansowac system
edukacji i wprowadzac rozwiazania dajace rowniejsze szanse na dostep do niej (gimnazja i "nowa"
matura to niezle kroki, prosimy o jeszcze) ale czy wspomniani ludzie po 40-ce zechca z nich masowo
skorzystac?

Do porownan z Hitlerem nawet sie nie odniose.

TomiK



Temat: Pytanie do uczęszczających na AA i innych
Oj, widzę, ze wróciła zwyczajna bełkotliwa agresyjka. Może nie psuj tego
sympatycznego wątku, Wolfie. Poczekaj, az ci przejdzie.

Otrzymałeś wpis, gdzie nie pisałam jako e4ska, dla uzupełnienia. Reszta moich
wpisów jest do twojej dyspozycji - wbijasz na wyszukiwarkę gazetową e4ska - i
wszystko jasne.

Dna jako takiego faktycznie nie przeżywałam - po prostu strasznie chorowałam,
cudem nie umarłam z przepicia, traciłam zdrowie i pieniądze, marnowałam czas.
Syn się nade mną rozpłakał kiedyś, co raczej dnem nie było, ponieważ miłość
dziecka stała się dla mnie - no, wielce mnie zmotywowała i uradowała. Mąż łzę
uronił... a więc mam dla kogo żyć.

Moim zdaniem - jeśli człowiek wyposażony jest w stabilny umysł, ma w sobie
urodzajne ogrody, jest pełen ufności wobec ludzi, a nawet gdy ktoś zawiedzie, to
się tym zbytnio nie przejmuje,

gdy robi swoje...

gdy się budzi, to mu się z przyzwyczajenia pieśń święta przypomina:
Wielu snem śmierci upadli,
Co się wczoraj spać pokładli,
My się jeszcze obudzili,
Byśmy Cię, Boże, chwalili


to chociaż ateista z niego filozoficznie, a nie próżniaczo ugruntowany...

cieszy się, że cały dzień przed nim po spokojnie przespanej nocy.

No a jak do tego - wyjazd się szykuje... do wiejskiego domu, do kochanych ludzi,
życzliwych i serdecznych, gdy się uwielbia podróże...

Otóż, byłoby szkodą choćby dla skarbu państwa, żeby szczęśliwemu entuzjaście
wmawiać konieczność terapii
.

Tobie opieka ustawiczna specjalistyczna jest niezbędna cały czas, więc się jej
trzymaj i słuchaj fachowców. Nie jest to żaden wstyd.

Ja bym jeszcze doradzała Wolfowi gruntowne szczere kształtowanie ducha
aowskiego. I nie tylko tobie. Bardzo wielu osobom, które niepotrzebnie ustawiły
się z boku, a mogłyby się przydać kiedyś we wspólnocie.

Na tyle ;-)




Temat: O pierdułach -- Odc. 103 :-)
Piatek, ach, piatek!
Wierzyc mi sie nie chce, ze dopiero tydzien temu przylecialam z Europy! Siedze
na werandzie czyli w domowym biurze i poziewuje, troche z powodu pogody (28
stopni i podobnej temperatury przelotne deszcze) a troche dlatego ze sie nie
wyspalam, bo wieczor zamiast na przegladaniu zdjec spedzilam czytajac swiezo
przyslany angielski podrecznik weterynaryjny o krolikach. Czy wiecie, ze
krolicze nory moga dochodzic do 3 m glebokosci i 45 m dlugosci, z komorami o
szerokosci 50-60 cm? Albo ze kroliczycom daja sie na wychowanie piskleta strusi?
Ja nie wiedzialam... Jestem zafascynowana ksiazka a przeczytalam dopiero 2
rozdzialy, posilkujac sie przywolywana z otchlani czasow studenckich
nomenklatura z obszaru fizjologii zwierzat i biochemii. Cos czuje ze bede Was
przymusowo dokarmiac takimi bzdetami na temat krolikow ("bezuzyteczne
ciekawostki" czyli "useless trivia" jak to nazywa syn)!

A poza tym jest piatek, za kilka godzin koncze prace i rzucam sie w ogrod skad
pewnie nie wyjde do niedzielnego wieczora, wygladajac jak cos wygrzebanego spod
ziemi przez psa :oP

Na 2010 mam przede wszystkim plany ogrodowe: zalozyc ogrodek "wiejski" (czyli
cottage garden) na nowy zbudowanym tarasie, zbudowac nowy, duzy kurnik, zalozyc
warzywnik, posadzic kilka krzewow borowek i zrobic poletko ziemniaczane.

Dobra, popisalam, teraz czas wrocic do pracy i robienia zakupow. Dzis kupuje dwa
laptopy (Maca dla corki i Lenovo dla nas, zeby zastapic nim stary desktop),
poltorej tony piasku i zamawiam maszyne do szycia (za punkty nagromadzone na
karcie kredytowej, czyli za darmo). Za oknem dra sie szczesliwe po deszczu lori,
z pokoju dolatuja dzwieki skrzypiec Nigela Kennedy (plyta "East Meets East"
kupiona u Merlina). Pracowac mi sie nie chce, no ale trzeba zarobic na te zakupy!

Milego piatku wszystkim!

Luiza-w-Ogrodzie
Forum AUSTRALIA



Temat: Dzisiejki 317 - z mroznym przytupem
Jest juz piatek, takze u Was
Siedze na werandzie czyli w domowym biurze i poziewuje, troche z powodu pogody
(28 stopni i podobnej temperatury przelotne deszcze) a troche dlatego ze sie nie
wyspalam, bo wieczor zamiast na przegladaniu zdjec spedzilam czytajac swiezo
przyslany angielski podrecznik weterynaryjny o krolikach. Czy wiecie, ze
krolicze nory moga dochodzic do 3 m glebokosci i 45 m dlugosci, z komorami o
szerokosci 50-60 cm? Albo ze kroliczycom daja sie na wychowanie piskleta strusi?
Ja nie wiedzialam... Jestem zafascynowana ksiazka a przeczytalam dopiero 2
rozdzialy, posilkujac sie przywolywana z otchlani czasow studenckich
nomenklatura z obszaru fizjologii zwierzat i biochemii. Cos czuje ze bede Was
przymusowo dokarmiac takimi bzdetami na temat krolikow ("bezuzyteczne
ciekawostki" czyli "useless trivia" jak to nazywa syn)!

A poza tym jest piatek, za kilka godzin koncze prace i rzucam sie w ogrod skad
pewnie nie wyjde do niedzielnego wieczora, wygladajac jak cos wygrzebanego spod
ziemi przez psa :oP Jak juz pisalam na watku noworocznym, na 2010 mam przede
wszystkim plany ogrodowe: zalozyc ogrodek "wiejski" (czyli cottage garden) na
nowy zbudowanym tarasie, zbudowac nowy, duzy kurnik, zalozyc warzywnik, posadzic
kilka krzewow borowek i zrobic poletko ziemniaczane.

Wracam do pracy i robienia zakupow. Dzis kupuje dwa laptopy (Maca dla corki i
Lenovo dla nas, zeby zastapic nim stary desktop), poltorej tony piasku i
zamawiam maszyne do szycia (za punkty nagromadzone na karcie kredytowej, czyli
za darmo). Za oknem dra sie szczesliwe po deszczu lori, z pokoju dolatuja
dzwieki skrzypiec Nigela Kennedy (upojona sluchaniem u Dado jego plyty "East
Meets East" kupilam dysk u Merlina). Pracowac mi sie nie chce, no ale trzeba
zarobic na te zakupy!

Milego piatku wszystkim!
Luiza-w-Ogrodzie
Forum AUSTRALIA



Temat: Co zrobić z blokowiskami?
Rok temu przeprowadziłam się z wolno stojącego domu pod Warszawą do wielkiej
płyty na Ursynowie. I jest mi tu bardzo dobrze.
Mieszkając pod Warszawą główną część swojego życia poświęca się na dojazdy, z
pracy i do pracy. Wokół domu miałam duuuuży ładny ogród. Był z nim tylko jeden
mały problem nie miałam czasu go oglądać. Od października do marca wychodziłam
z domu kiedy było jeszcze ciemno i wracałam kiedy było już ciemno i nie jestem
żadnym pracocholikiem.
Tutaj na Ursynowie jest bradzo dobrze. Jest przestrzeń potrzebna dla życia,
zieleń i nie mogę narzekać na sąsiadów.
jak ma się własny dom też nie jest się tak zupełnie samemu. Teraz pod
moim "wiejskim domkiem" sąsiad postanowił hodować niewielkie stado gołębi
liczące 100 sztuk - moje podwórko zaczęło wyglądac gorzej niż "zasrane" przez
psy chodniki w mieście.
Często przyglądając się domom zwrócicie uwagę na wielkość działek, na których
są budowane. Często, ze względu na cenę ziemi ludzie kupują bardzo małe place.
Domu stoją od siebie oddalone o 8 metrów - nie jest to dużo. Jak sąsiad słucha
głośnej muzyki nie można mu powiedzieć, żeby był cicho bo w końcu jest u siebie
i nie musi liczyć się z innymi. Tam też nie jest tak cudownie jakby się
wydawało ludziom z blokowisk. Osiedla domków jednorodzinnych to pewnego rodzaju
blokowisko, tylko trochę rozciągnięte w przestrzeni, wszyscy się znają i jak
trzeba to świnię podłożą. Wracając na weekendy do domu mój pobyt rozpoczynam od
zbierania śmieci przed ogrodzeniem, czasami są to tylko butelki ale zdarzają
się również i pampersy i inne mało przyjemne rzeczy
Ludzie mieszkający we własnych domach nie są wcale lepsi od tych z blokowisk
na razie nie mam zamiaru wracać do "domu"



Temat: Odebrac Polonii obywatelstwo RP. Niemozliwe ?
starywiarus napisał:

> graybar napisał:
>
> > A niby dlaczego nie? Nie bylby to pierwszy raz przeciez. Przed wojna odeb
> rano
> > polskie obywatelstwo tym co wyjechali walczyc do Hiszpanii z Franco.
> > Jedna ustawa, podpis prezydenta i do widzenia.
> > Co by sie "wtedy stalo?
> > Nietrudno sie domyslic, jaki by tu wybuchl gulgot starychwiarosow i innyc
> h
> > flipflapow, ktorym nie pasuje skomplikowana procedura pozbywania sie
> > obywatelstwa RP. :)
> > "Co, jak smiecie, to wbrew prawu, do Strasburga napiszemy, dawajcie z
> > powrotem nasze obywatelstwo, trala lala trata tata !!!
> > Ale bylby ubaw, no moze juz niedlugo Lepper na to wpadnie? :)
>
> Ależ z prawdziwą przyjemnością. Ustawa o obywatelstwie polskim z 1920 roku
prze
> widywała
> automatyczne odebranie obywatelstwa w momencie nabycia innego. Epizod
hiszpańsk
> i był osobno. I
> zaraz byłby święty spopkój z całą tą kwestią.Tak jest, już dziś złóź wniosek
do
> Prezydenta RP.
>
> Ale Polanezja musiałaby przestać brać lewą kasę z Brukseli, bo zaraz by się
oka
> zało, źe podstawa
> subwenc ji jest 35-36 milionów, a nie 38.5
>

Jest to nie mozliwe, rowniez z powodu dziurawej, pustej kieszeni w konsulatach.
Po nieudanej nagonce aby 10milionow w USA, z dziada pradziada do piatej wody po
kisielu poleciala po paszporty w cenie $130, z dodatkowym szmalem na dodatkowe
oplaty konsularne.
Teraz sobie zamyslaja, ze rzuca sie po te zrzeczenia i wyciagnie sie od kazdego
klijenta po kilka tys.$$$, a klijent bedzie pewnie wydepcze sciezke z domu do
kaprysnego konsula, urzerajac sie z wymazana owlosiona pinda z okienka.

PS.
Mam dobra wiadomosc dla gray mylycyantow. Do roku 1999 wydalem podczas dwoch
krotkich pobytow w Polinezji blisko $20 000. Od tamtego czasu minelo miejwiecej
piec lat i tyle przepiep..przylem w kasynach.
Do Las Vegas mam blizej o niecale 3.5 godz wygodnej jazdy wlasna "cara", przy
okazji wspaniale widoki, wpaniala przyroda, czysciutkie powietrze. Atrakcji co
nie miara mam wokolo. W wolnych chwilach wpadam tu jak do ogrodu zologicznego,
przypatrujac sie jak za kratami sie zwiaskowce mlodziezy wiejskiej bujaja jak
malpiontka na linie z ludzkiego wlocznika.




Temat: apartament - czy dom?
Aż dziwne, jak ludzie przywiązani są do mieszkania w klatkach, przypominających ZOO.
"Apartamentowce", dobrze strzeżone, z wewnętrzną infrastrukturą (basen, fryzjer,
sklep, w podziemiu miejsce garażowe), bo na zewnątrz enklawy czują się
zagrożeni, niepewni. Co czułyby zwierzęta, gdyby usunąć wszystkie ograniczenia
ich wybiegów?
Domy na wsi, ale czy na wsi? To znów mają być osiedla domków, stłoczone w jednej
enklawie, pilnie strzeżonej, z własną infrastrukturą, podporządkowanym przepisom
regulaminowym. Wprawdzie sąsiad jest, nie za ścianą, ale minimum 4m od budynku.
I co to zmienia, w stosunku do blokowiska. Hałas dzieci, strzyżenie trawy
kosiarką żyłkową, naprawa samochodu, ryk motocykla i klaustrofobia, po wyjściu
do ogrodu. Wąskie, dojazdowe uliczki, które w dniu oddania budynków, jeszcze nie
mają dziur. Za chwilę skupisko domów powiększy się o kolejną, pilnie strzeżoną
enklawę domków-koszmarków, gdzie człowiek nie może rozmawiać swobodnie w
ogrodzie, bo sąsiad usłyszy, a dojazd do pracy, po latach, będzie przypominał
jazdę w śródmieściu.
Dlaczego ludzie, wybierając miejsce na dom, mieszkanie, patrzą przez pryzmat
dojazdów w dniu dzisiejszym? Pamiętam, że będąc dzieckiem, jeździłem na wakacje
tam, gdzie po 20 latach stanęły w tym miejscu bloki, zakłady pracy, biura. Już
nie ma wsi, są tylko osiedla, dzielnice nazwane ich imieniem. Czy wybierając
obecne miejsce, mało odległe od centrum, zastanowił się ktoś, że po 20 latach
będzie mieszkał w centrum, z całą uciążliwością tego faktu? Małych, wąskich
uliczek nie da się przerobić na drogę szybkiego ruchu. Coś trzeba wyburzyć i
komuś, pod nosem poprowadzić ruch samochodowy. Wieś oddalona 40-50 km od W-wy,
za 20-30 lat, będzie jeszcze wsią, albo przedmieściem stolicy. Dla mniejszych
miast, odległości są proporcjonalnie mniejsze.
Ile razy idzie się do kina, o teatrze nie wspominając, w dobie TV, DVD itp.
wynalazków. Wydaje się bardziej celowy wypad po kulturę, niż wypad na łono
natury, podlegającej systematycznej prywatyzacji, W Austrii nie wolno palić
grilla w plenerze, a prawo unijne także do nas zawita, z całą mocą konsekwencji
i egzekucji. Lasy zaczynają być grodzone. To gdzie wyjechać okazjonalnie?
Nikogo nie chcę urazić. Temat i pytanie mojego postu, choć kontrowersyjne, jest
próbą zrewidowania podejścia do mieszkania na wsi, czy raczej na wiejskim
terenie. A rolnictwo, w naszym kraju, tak się ma świetnie, że poletka nie są
uprawiane, ogony nie machają się w stajni, więc chemii nie rozrzuca się.
Pozdrawiam mif

(zauroczony mieszkaniem na wsi, w rozproszeniu)



Temat: WIELE DZIECI I INNI
Agnieszko - to pozdrów maluszka!!!! Niesamowite jest to brykanie we własnym brzuchu jeszcze kogoś Tak długo na to czekałaś, ale dzięki temu, że tak długo, w Waszej rodzinie pojawił się Szymon, czyli nie ma tego złego...
Ada, o rany, ależ dzieci Ci rosną, już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak wygladacie.
Teraz trochę o wyjeździe, bo nawet się nie pochwaliłam. Był dom, ogród, ale taki duży wiejski, w środku stawek, a nawet dwa. Pełno robaczków takich przeróżnych, nie to co we Wrocku, gdzie panuje monopol na komary, widziana też była żaba, a nawet jaszczurka. Jakaś kuna porzemykała się w oddali, pełno bocianów. Kury, kaczki, gęsi, nawet żółw do poogladania u sąsiadów. Pogoda trafiła się piekana, co po lipcu (i po opisach Joli.wie) w dzisiejszych czasach nie jest takie oczywiste. Do jeziora zasuwaliśmy kilometr, ale na kondycje się przyda. Dawno nie pływałam, fajnie było znowu się pochlapać. Ale nie to było dla mnie najważniejsze. Dałam tam sobie spokój z czymś takim jak sprzątanie, zmywanie, moja domowa praca. Oczywiście wszystkie problemy dziecko-dzieckowe pojechały z nami, wiec konjfliktów przeróżnych było w bród, ale jakoś mnie to specjalnie tam nie ruszało.
Odstawiłam całą moją literaturę fachową. Doszło do tego ostatnio, że ja oprócz gazet, czytałam lub przegladałam tylko książki o PRL-u, bo to mój fach. A teraz dałam sobie z tym spokój i przeczytałam sobie kryminał. Czyli luz na całego )) I okazało się, ze o to chodzi i dorosłemu się to należy jak najbardziej.
A kryminał polecam - niespecjalnie lubię, gdy straszy, ale ten jest nietypowy. Nietypowy bohater, nietypowy czas akcji, język bardzo lekki i dowcipny, świetna galeria różnych charakterów ludzkich. Więcej nie powiem, jak komuś się spodoba, to zdradzę więcej )
(a teraz kończę drugą część, ale jestem już we Wrocku, więc dezorganizuje mi to prace domowe bardzo, niestety
Pozdrawiam Jola



Temat: wielodzietne-egoistki-??
Myślę,ze nie można generalizować. To że wychowałaś się w dobrobycie ,ale z taką
mamą nie oznacza,ze wszyscy są tacy, którzy żyją w dobrobycie. ja też wyszłam z
domu, który można byłoby określić dobrobytem - wyjazdy na wakacje 2-razy w
roku, kursy,szkolenia, własne pokoje i duży dom, ale moi rodzice byli cudowni,
a tata był dobrym,ciepłym, uczciwym człowiekiem. To u nas w domu zbierały się w
podstawówce dzieci z okolicznych biednych wiejskich domów, razem się bawiliśmy,
jedliśmy posiłki u nas. I takie same warunki stworzyłam swoim dzieciom - mają
dom, ogród, własne pokoje, miejsca tyle ,ze mogą się ganiać i stać nas na
wyjazdy za granicę - ale to nie oznacza,że mają wszystko co im do głowy strzeli
i że kupujemy im jakieś głupie reklamowane rzeczy. Myśle,ze najważniejsze jest
wychowanie i nie można ludzi oceniać takich czy innych jako egoistów.Ja się nie
czuję egoistką dlatego,ze chodzę do pracy zamist siedzieć w domu z dziećmi, bo
chcę, aby żyły na takim poziomie jak mamy obecnie, ale też nie uważam,ze
egoistami są moi znajomi, którzy wreszcie z wielkim trudem wzieli na kredyt 50
metrowe 2-pokojowe mieszkanie,a za ...chwilę dzieci będzie w nim 4-ka (co
oznacza,że starsza dwójka bedzie pewnie mieszkała z młodzszą 2-ką nie mając
nawet dobrych warunków do odrabiania lekcji, a znajomi przynoszą ubrania dla
dzieci , bo oni nie mają za co kupic. Oczywiście ona zajmuje sie dziećmi i nie
pracuje. To jest ich życie i ich wybór, bo to my dorośli wybieramy cele, sposób
wychowania i poziom życia dla swoich dzieci - jak im tak odpowiada to super!!!.
Ja nie chciałabym tak żyć. Myślę,ze każdemu trzeba dać własną wolę i wybór bez
oceniania!!!
Eliza



Temat: Śmierć kochanków

Młodzi ludzie zawsze lubili bawić się na wiejskich zabawach. Tradycje te
przetrwały do dziś, choć nie są to już tak piękne zabawy jak kiedyś. Zabawy
odbywały się co niedzielę w innej wsi. Trzeba było więc wystroić się aby nie
tylko rodzinie, ale i swojej wsi wstydu nie przynieść. Młodzi szli grupami do
sąsiedniej wsi, gdyż drogi były niepewne.
Na jednej z takich zabaw była dziewczyna, której rodzice pozwolili przebywać
najwyżej do północy. Potem kazali bezwarunkowo wracać. Kiedy dochodziła północ,
towarzystwo było jednak tak rozbawione, że nikt nie chciał jeszcze wracać.
Dziewczyna, nie chcąc narażać się rodzicom, postanowiła wrócić sama. Znalazła
się w gęstym leśie, który leżał pomiędzy dwiema wsiami. Lękała się idąc.
Raptem, ni stąd, ni z owąd usłyszała za sobą kroki. Były one coraz szybsze,
jakby ktoś biegł. Przyspieszyła. Jej szybki krok po chwili zamienił się w bieg.
Księżyc wyszedł na niebo zza chmur i w jego świetle pokazała się postać
goniącego.
Miała potargane włosy, ogromne rogi, a z tyłu ciągnął się po ziemi krowi ogon.
Diabeł,szepnęła przerażona dziewczyna i jeszcze szybciej zaczęla gnać przed
siebie.
Gdy diabeł był tuż, tuż pojawiły się pierwsze zabudowania wsi.
Przed wsią biegła przez rozległe pole. Przebiegając przez ogrody, zręcznie
przemykała się wśród grządek.
W pewnym momencie usłyszała jakąś szamotaninę, a potem łomot. Obejrzała się w
biegu.
Diabeł leżał jak długi na ziemi, zaplątany w jakąś dziwną roślinę. Ludzie na
wsi mówili na nią toja.
Była długa szorstka i wiła się po ziemi. Nie mogąc się wydostać z jej objęć i
widząc, że zdobycz umyka, diabeł ryknł na cały głos: żeby nie toja to byś była
moja.
Nazajutrz niefortunna uczestniczka zabawy opowiedziała rodzinie i wszystkim
koleżankom o tym zdarzeniu.
Od tego czasu dziewczyny udając się na dłuższe wędrówki nocą zabierały do
koszyka kilka wijących się łodyg toji, która rzucona pod nogi czyhającego złego
miała je uchronić przed zgubą.




Temat: Wierzby czy topole?
Sława!

No tak dziekuje za wasze wszystkie rady, ale...

Brzozy tak na mnie dzilaja, ze choc wyroslo mi kilka i nastepne równiez rosna
to jednak zal mi ich wycinac...

Ktos wspomnial graby, alez ja mam kilka grabików wlasciwie i tez zal mi je
uzunac mimo iz dla higieny musze przeswietlic, wiec pewnie wytne calkiem spore
deby i brzozy( te sieja sie jak glupie) tym bardziej ze chce wzbogacic
dzrwostan debu bezszypólkowego o szypólkowego oraz czerwony.

Swierków to ja mam mnóstwo wielkie bo jest to teren plantacji choinkowej, z
której wycinam juz drzewka raczej koscielne nzi domowe, czesciowo zastapie je
daglezjami i jodlami, moze innymi gatunkami swierków jak bialy, serbski klujacy
sitkajski.

Na slabszym terenie oprócz brzoz wyrastaja mi równiez sosny ( pospolite) ale
jadna ma czarna przesadzona z ogrodu, modrzewi tez pare posadzilem.

Wierzb i osik tez sporo mi sie wysiewa. Wierzby powycinalem i osiki przecialem
aby jednak czerwonoglowce wrócily...

A tak w opgole to chce zaczac przeksztalcac ten teren w cos w rodzaju parku
wiejskiego na terenie nalezacym do lasu.

A te drzewa opalowe to chce zrobic experyment w drewnie opalowym

Co wiem o tych szybkorosnacych.

Wierzby sa rzeczywiscie niskopopielne i niskodymne i dosc szybko rosna, ale
podbno sa odmiany bardziej produktywne...

Zas palenie osika i moze tez innymi topolami ma jeszcze ten sens iz czyszcza
one komin- wypalaja sadze.

Z wierzb pewnie zrobnie kilkanscie wierzb mandzurskich z mojej ogrodowej ale
one raczej nie sa drzewami wysokoprodutywnymi.

Na wsi ludzie pala drewnem ale rosnace jego ceny sprawiaja, ze zaczynaja sie
rozgladac za tanszym paliwem...

A ja oczywiscie nie bylbym soba gdybym nie spróbowal tego ekologicznego
podejscia do srodowiska.

Sporo sie ostatnio mówi o wierzbach energetycznych ale mam wrazenie, ze chodzi
o raczej sprzedaz sadzonek niz biznez na zrebkach.

Mnie interesowalby taki cykl co dawalby drewno kominkowe, wiec takie mnin 5cm
srednicy....

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie



Temat: A cóż tak jakoś znów zamilkliście?
Zaczne od Pań
Danuto - jestes Wielka
Pod watpliwosc poddalabym jedynie tylko gonitwe mysikrolika za muszka i uderzenie w cos co spowdowalo to oszolomienie. Postawilabym raczej na szalona ucieczke przed jakims drapieznikiem, najpewniej jastrzebiem, bo tylko te w lesie, wsrod drzew potrafia polowac. Smiem tez twierdzic, ze tylko w strachu, ba przerazeniu przeogromnym te malusienkie istotki traca zdrowy rozsadek i jedyne o czym marza to udana ucieczka przed niechybna smiercia i rozszarpaniem.Ale moge byc w bledzie oczywiscie:-)))

Jesienna droga Katuli
Katula trzy dni spedzila w krajobrazie bardzo zurbanizowanym, oj bardzo.
Powrociwszy tedy w swoje wiejskie klimaty i sielkie krajobrazy lakoma byla ich ogladania i pierwsze co dzis rano zobaczyla jak wyszla ze swojej chalupki to byly zlote brzozy...
Widok niesamowity zwlaszcza jak to zloto wkomponowane jest w sosnowe, ciemnozielone sciany lasow, zwlaszcza jak gdzieniegdzie na plan pierwszy wybijaja sie czerwone deby , brunatne czeremchy lub inne drzewa od zoltych przez pomaranczowe po roznych odcieni brazy...
Cala droge do pracy spedzilam na wgapianiu sie w ten ostatni, ale jakzez piekny akt tegorocznej zlotej jesieni, ba jeszcze w miasteczku szlam z geba szeroko rozdziawiona , zwlaszcza, ze wierzby parkowe wygladaly tak jakby im pani jesien zrobila zlocisty balejaz....
I tak idac z ta geba rozdziawiona, a oczami rozesmianymi pomyslalam, ze jak tylko znajde dluzsza chwilke to sie tym z wami podziele. I o to wlaczam sobie ogrody i czytam o jesiennej drodze Dany, M.Jota i stwierdzam, ze mnie uprzedzili:-))))
M.Jocie - bez obaw - przyrody nie zdradze dla niczego innego, fotografia bawic sie uwielbiam, ale zawsze powtarzam, ze jest ona dla mnie tylko narzedziem do zatrzymywania zachwytow, a najlepsze zdjecia robie oczyma...
Z drugiej strony natomiast rozumiem tych, ktorzy zachwytami zatrzymanymi w kadrze chca sie z nami dzielic...




Temat: Osiedla i budynki mieszkalne.
Luksusowe osiedle Jaze powstanie
Niewiele brakowało, a nie powstałoby jedno z najbardziej luksusowych osiedli
we Wrocławiu. Kryzys na rynku spowodował, że deweloper chciał już sprzedać
grunt pod inwestycję.

W ostatniej chwili zmienił zdanie.

O osiedlu firmy Jaze przy ul. Wiejskiej od początku było głośno. Ogrody
zimowe, sauna, kominki, XVII-wieczny dworek w sąsiedztwie nowoczesnych
budynków – takie atrakcje miały czekać na przyszłych lokatorów najdroższych
(4,5 tys. zł za metr kwadratowy) mieszkań we Wrocławiu. Jednak niedawno w
prasie pojawiły się dziwne ogłoszenia. Okazało się, że Jaze sprzedaje całą
działkę na Oporowie, którą wcześniej mozolnie skupowało od kilkunastu
właścicieli. Sprzedaje zanim jeszcze robotnicy zdążyli wbić w ziemię łopaty.

- Rzeczywiście mieliśmy poważne kłopoty. Dwa banki, które finansują budowę,
wymusiły na nas takie działanie. Mieliśmy sprzedać teren i rozliczyć się z
nimi – przyznaje Andrzej Szczerba, współwłaściciel Jaze. – Wszystko przez to,
że przeciągały się sprawy formalne, np. pozwolenie na budowę dostaliśmy
dopiero w połowie lutego – tłumaczy.

Głośno mówiło się też o problemach z płynnością finansową spółki i terminowym
regulowaniem zobowiązań. Zresztą takie kłopoty mają chyba wszyscy z tej branży.

Gdy tylko udało się uzyskać pozwolenie na budowę przedstawiciele Jaze
poprosili banki, by te jeszcze raz przemyślały swoją decyzję.

- Przedstawiliśmy porządny biznesplan, nalegaliśmy i w końcu udało się - mówi
prezes Szczerba. Ogłoszenia o sprzedaży gruntu zniknęły z prasy, ale banki
cały czas pilnują inwestycji - Jaze musi co miesiąc przedkładać sprawozdania z
postępów prac. Poza tym musi podpisać przynajmniej 30 proc. umów z klientami
zanim banki zdecydują się na przelanie pieniędzy na konto firmy.

- Dwa i pół roku temu, gdy zaczynaliśmy myśleć o tej inwestycji, wszystko
wyglądało zupełnie inaczej i z uzyskaniem kredytu nie było problemu –
podkreśla Andrzej Szczerba.

Budowa na Oporowie ruszy prawdopodobnie na pod koniec kwietnia i potrwa około
roku.

www.jaze.com.pl/



Temat: OcenaPRL: 43proc 34proc przeciw!!!
Indris "awansował społecznie"?
indris napisał:

> ...to niech sobie spróbuje wyobrazić perspektywy życiowe w III RP chłopca,
> który urodziłby się w wielodzietnej chłopskiej rodzinie, jak kiedyś Wałęsa. I
> niech spróbuje sobie wyobrazić, że praca w Stoczni, to dla wiejskiego
chłopaka był awans, znacznie łatwiejszy niż w II RP.

Czy ty uważasz, że uprawa roli, sadów, ogrodów, hodowla krów czy świń, drobiu
czy jakiekolwiek inne prace wykonywane na wsi to coś gorszego, coś wstydliwego?
Dlaczego twoim zdaniem awans to mieszkanie w mieście i bycie robotnikiem?
Za PRL nęcono ludzi ze wsi jakimis zdobyczami cywilizacji - budowano Nową Hutę,
a w Gdańsku np. osiedle na Przymorzu z kilometrowymi blokami. To jest awans????
Ten awans na szczęście nie był powszechny. W wielu rodzinach chłopskich od lat
traktowano gospodarkę jako dobro rodzinne - tak jest na Kaszubach czy Kociewiu.
Nikt z mojej rodziny, ani z moich znajomych nigdy nie traktował mieszkańców wsi
jako gorszych, zacofanych, których ominął "awans społeczny" bo nie mieszkają w
w dwupokojowym mieszkanku w bloku. Tym "awansem" to PRL zrobił wielu tysiącom
ludzi ogromną krzywdę budując miraże, że tu będą mieli lepiej, że będą żyli
po "miejsku". Chłopi kojarzyli to pewnie z reklamówkami z "Kroniki Filmowej" i
jechali do wielkich miast, ale przede wszystkim do tych wielkich miast jechali
ludzie z małych miast a nie ze wsi!
Może wielki awans cywilizacyjny dotknął też mieszkańców miast, inteligencję,
polską naukę? Mieszkańców miast z pewnością - gdy dokwaterowywano do większych
mieszkań tych "awansujących" bo miejskie kułactwo nie miało prawa żyć w
samodzielnych mieszkaniach... "Awans" odczuły też upaństwowione kamienice, o
które ROMy czy PGM trosdzczyły się nader troskliwie... A jak "awansowali"
inteligenci, no cóż może jeśli byli poprawnie politycznie... Najbardziej z
pewnością "awansowała" nauka polska.

> Bo w II RP była Gdynia i COP (państwowy!), ale skala inwestycji była jednak
mniejsza niż w PRL.
> Co do ilości robotników w II RP i w PRL, wystarczy sięgnąć do danych
> statystycznych.

Nigdy się nie dowiemy, jak rozwijałaby się Polska, gdyby po 1945 roku
moglibyśmy mieć niepodległość. Jestem przekonany, że nie byłoby tak, że wszyscy
mieliby pracę, fabryki pracowały pełną parą, a w sklepach byłyby pustki,
dodrukowywany by pieniądze i zaciągano pożyczki.




Temat: Konkurs - Skarbnica wiedzy
RODOWO WOJEWÓDZTWO POMORSKIE
Są miejsca, gdzie turyści jeżdżą chętnie i masowo , są miejsca turystycznie
kultowe jak Zakopane czy Sopot. Są miejsca cudowne i urokliwe jak Rodowo wieś
położona wśród malowniczych pól i łąk w pobliżu pięknych lasów i jezior –
Jezioro Dzierzgońskie , Jezioro Śródleśne i tam właśnie jeżdżę i spędzam swój
wolny czas. Opowiem wam w kilku zdaniach o tej cudownej wiosce szkoda, że nie
można dołączyć kilku fotek a czy warto spędzić tam kilka fajnych chwil niech
każdy zdecyduje sam.
Rodowo – „Wioska Cudów” To intrygująco brzmiące miano „Wioski Cudów” Rodowo
otrzymało za sprawą niespotykanego gdzie indziej artystycznego charakteru
miejscowości to swoista kolebka sztuki i folkloru, corocznie od 15 lat odbywają
się tu plenery malarsko - rzeźbiarskie organizowane przez mieszkańców wsi, przy
współpracy Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.
Prace powstałe podczas plenerów artystycznych zdobią domy, ogrody mieszańców
oraz przydroża wsi.
Do jednej z atrakcji Rodowa należy zabytkowy kościół p.w. św. Stanisława Kostki
z 1754, otoczony interesującymi drzewami - pomnikami przyrody.
Wieś RODOWO wraz z jej okolicami jest siedliskiem archeologicznym, strzegącym
tajemnic kultury Prusów i Pomorzan. Zabytki oraz tajemniczość drzemiąca w
ziemi, życie codzienne mieszkańców wsi, piękne krajobrazy są inspiracją dla
wielu artystów, którzy chętnie przyjeżdżają na plener do Rodowa. Na urządzonym
placu "rzeźbiarskim "wystawione są prace uczestników pleneru leży w centrum
wsi , kusi i przyciąga nie tylko mieszkańców Rodowa i Prabut, ale również
turystów z całej polski. Zestawienie form rzeźbiarskich , jakże różnorodnych,
wpisane jest w krajobraz i tworzy z nim kompozycje niezapomniane. Wszystkie
eksponowane prace rzeźbiarskie tworzą niepowtarzalny klimat wsi i jej
gościnnych mieszkańców. Niestety dla „wygodnisiów” nie ma tam jeszcze
luksusowych hoteli, restauracji i nocnych lokali. Atutem jednak może być
smaczny rosół z domowej kurki, jajeczniczka z prawdziwego wiejskiego jajeczka
czy ciepłe mleko od krówki. Dla tych co lubią wodę to super miejsce tu można
łowić ryby, pływać skuterem i motorówką, serfować na desce, kąpać się i opalać.
Obserwatorzy przyrody znajdą tu wiele gatunków unikatowej fauny i flory a
malarze wspaniałe widoki. Tych wszystkich , którzy nie potrafią usiedzieć na
miejscu w bliskiej okolicy do 40 km są do zwiedzenia zamki krzyżackie w
Kwidzynie, Gniewie czy Malborku.
SZUKACIE MIEJSCA PRAWDZIWEGO WYPOCZYNKU PAMIĘTAJCIE RODOWO CZEKA!!!




Temat: Jakby było mało miejsc do zabudowy
Jakby było mało miejsc do zabudowy
Studenci i młodzi architekci pracować będą nad koncepcjami zaaranżowania
przestrzeni Żoliborza. Powinni jednak zachować historyczny, kameralny
charakter dzielnicy.

Dziś zaczynają się warsztaty, do udziału w zajęciach zgłosiło się 40 osób. Do
czwartku w grupach tworzyć będą oni projekty obejmujące 11 regionów dzielnicy,
z których część nie ma jeszcze ustalonych planów zagospodarowania przestrzennego.

- Żoliborz ma bogatą tradycję, zatem to doskonale miejsce domówienia o
przestrzeni społecznej - mówi Beata Gawryszewska, moderator spotkań. - Chodzi
o to, aby zachować ten charakter.

Uczestnicy warsztatów będą mieli za zadanie m.in. opracować koncepcje zabudowy
obszaru przy Teatrze Komedia i zachodniego pasma wzdłuż murów Cytadeli.

- Chcemy zachować kameralny charakter dzielnicy i wyeksponować tereny zielone
- mówi Tomasz Tronina, student, który na warsztaty przyjechał aż z Wrocławia.

Ten aspekt podkreśla też Wojciech Dąbrowski, burmistrz dzielnicy.

- Trzeba pamiętać, że np. Żoliborz Oficerski wyrósł z idei miasta ogrodu. W
dwudziestoleciu międzywojennym powstawała tu niska zabudowa z licznymi
ogródkami przy budynkach. Zieleni nie brakuje też na Kępie Potockiej, która
jako centrum rekreacyjne dzielnicy jeszcze w tym roku ma przejść rewitalizację
-mówi Wojciech Dąbrowski.

Dodał, że najlepsze projekty mogą stać się bazą do konkretnych działań
inwestycyjnych.

Organizatorem warsztatów jest Pracownia Sztuki i Katedra Architektury
Krajobrazu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego oraz radni Żoliborza.
/ŻW/

Jakby na południowy-zachód od Broniewskiego mało było terenów do zabudowy.




Temat: Stare gburstwa warnijskie i mazurskie
Grochówka (Grosser Bohnapfel, Bohnapfel grosser Rheinsischer). Od początku zimy
do nowych. Jest to twarde jabłko baryłkowate, bladożółte, całe lub w większej
części pokryte krótkiemi, ale licznemi prążkami czerwonej barwy, ładne. Od
stycznia robi się smacznem i na surowo, a na przeroby kuchenne jest wyśmienite.
Drzewo bardzo zdrowe, silne, duże, koronę dźwiga wysoko, gałęzie nie zwieszają
się; jest bardzo płodne i na mróz zupełnie wytrzymałe, kwitnie późno. Dobre w
wielkich plantacjach wiejskich, zdala od kolei lub miast położonych. Handlowe.

Malinowe Oberlandzkie (Himbeerapfel Oberländer, Erdbeerapfel). Zimowe. Średnie
lub dosyć duże, wysokie, lekko kanciaste, wątrobiano-czerwone z białawo-sinym
nalotem. Drzewo rośnie prędko, koronę tworzy dużą, szeroko stożkową, rodzi
obficie, na mróz nieczułe. Handlowe.

Papierówka biała. Wrzesień, październik, średnie jabłko, o skorce delikatnej
białej, z lekko różowem zabarwieniem; zacienione rumieńca nie mają. Smak
kwaskowato-słodki. Drzewo o koronie płasko-kulistej, wysokiej, doskonale we
wszystkich stanowiskach wytrzymałe, płodne. Istnieje także odmiana żółta,
płóźniejsza. Handlowe, w małej ilości, dla cukierników.

Grafsztynek (Gravenstriner). Październik do grudnia nawet w dobrej piwnicy.
Śliczne jabłko kanciaste, średnie, źółte ze smużkami czerwonemi, mocno
aromatyczne, wyborne, bardzo silnie pachnie rózami. Drzewo w młodości czułe na
mróz, ale rośnie prędko, tworzy duże, wysoko sklepiste korony, kwitnie bardzo
wcześnie wielkimi kwiatami, więc cierpi od chrząszczyków jabłoniaków i dla tego
mało rodzi. Gdyby nie to, bardzo płodne. Plam dostaje łatwo. ‘Ogród Polski’ r.
1888, Nr 9. Handlowe, gdzie się udaje.

Antonówka (u niemców Possart’s Nalivia) Od września do listopada; średnie lub
duże, niewyraźnie kańciaste, niekiedy żebrowane, jamka ogonkowa
charakterystycznie głęboka i ordzawiona, gładka skóra, jasno-żółta, rzadko
lekko zarumieniona, mięso kruche, soczyste, w przekroju do cukru podobne,
jędrne, smaczne, nieco podobne do białej kalwili zimowej. W prowincyach
północnych stanowi główną odmianę handlową. Drzewo bardzo silnie rośnie,
wyrasta duże, o koronie szerokiej, kulistej; rodzi dużo. Na mróz z jabłonek
najwytrzymalsze. Od owadów i grzybków nie cierpi. Handlowe.




Temat: sklepy ze zdrową żywnością
Niestety, na Mokotowie cienko z tymi sklepami. Jest sklepik w pawilonach na rogu Woloskiej i
Odynca, w strone Woronicza, mila pani, przewaga kosmetykow, troche zywnosci dla
diabetykow, mala lodoweczka i troche wyrobow sojowych, poza tym standard zbozowy - maka
z pelnego przemialu, rozne platki itp., poza tym troche paramedycyny - oleje, wyciagi i tak
dalej. Ascetyczny ale mozna przezyc.
Bazarek na rogu Walbrzyskiej i Pulawskiej - cos tam bylo zdrowego, ale nie wiem, czy sie
uchowalo. Moze ktos doprecyzuje.
Sklep na Rakowieckiej blisko Pulawskiej - dlugo byl, ale sie zmyl. Szkoda.
Sadyba Best Mall - parter, Rajski Ogrod, ekologiczne pieczywo zytnio- pszenne w roznych
konfiguracjach; jablka odpowiednio ekologicznie pryszczate :); w sezonie inne owoce, kapusta
kiszona, pyszne kiszone ogorki, mix salat roznych, roszponka, rukola, warzywa pelen zestaw,
makarony eko i razowe eko, szczypta paramedycyny, orzeszki pini, wloskie, inne, suszone
owoce, miody. Lodowka to pierogi z owocami, serem i tym tam - miesem (maja tam duzo
dziczyzny, pewnie dlatego ze klient tam bardziej wytworny niz ekologiczny, ceny tez wyzsze
niz gdzie indziej); pyszne maslo eko z kwiatuszkiem z foremki, twarozki wiejskie, smietana i
sery tluste, poltluste i chude, kozie, krokiety, pasztety, parowki, kotlety i mortadela sojowa,
dobra pasta drozdzowa. Jajka od uwolnionej kury - tak zeznaja w sklepie. Soki, conieco dla
diabetykow. Z innej bajki - ciasta i ciasteczka jakiejs wloskiej firmy. No i miecho. Maja drugi
sklepik na Ursynowie, przy Rosola.
Na Kabatach zas, rog Wawozowej i Rybaltow (sam koniec wawozowej, pawilony) dwie urocze
panie w sklepie chyba jednym z najlepszych w warszawie - chleb jw plus ten z metra robiony
w Radzyminie (wiem, on nie eko, ale pyszny); wody, jajka jw, pyszne sery kozie, salata,
komplet warzyw, przetwory, znakomity pasztet z ziaren slonecznika made in germany, oleje,
sosy sojowe, tofu, miso, wyroby sojowe jw, suszone owoce. Trzeba pytac o mleko od krowy,
pierogi z brokulami z maki razowej, albo kruche, ciasto z bananami, piernik, sernik z mleka
koziego, nalesniki ze szpinakiem, pierogi wielgachne z tymze. Ogorki kiszone i nie, cukinia,
baklazany, brokuly, pomidory, jablka, pasty warzywne. Herbaty rozne. Miecho, hmm.
W Centrum - Pasaz Srodmiejski naprzeciw kina Relax, ezoterycznie bardziej, herbatki, lodowka
z pastami, czasem cos sie trafi do przekaszenia typu szarlotka razowa, pierogi czy sery, malo
rzeczy o krotkim terminie trwalosci, poza tym standard podstawowy - maki, platki itp.
Moliera - na tylach teatru wielkiego - niezly wybor w lodowce, wiekszosc jak wyzej. Troche
kosmetykow, chleb, swieze warzywa, pierogi, tofu frytki.
Moze ktos zna jeszcze inne sklepy ze zdrowa zywnoscia, chetnie poczytam.
pozdrawiam
Ki




Temat: A u nas debiut... przedszkolny!
Z perspektywy dwutygodniowego pobytu (Sofii, nie mojego) w przedszkolu jest OK.
Powiem wiecej: bardzo OK. O ile o greckim szkolnictwie (od podstawowki wzwyz)
nie mam dobrego zdania to system przedszkolny wydaje sie byc w porzadku.
Zarowno sama instytucja jak i panujace w niej zwyczaje, tudziez panie.

Teraz fakty.
Nasze wiejskie, panstwowe przedszkole czynne jest od okolo 9:00 do 13:00. Tzn o
9:00 zamykane sa drzwi i do tego czasu trzeba przyprowadzic delikwenta.
Wiekszosc dzieci pojawia sie na kilkanascie minut przed godzina zero, w
zaleznosci od tego ile czasu im zajmuje rytual pozegnania
Rano jest mozliowosc zjedzenia sniadania (chleb z dzemem, nutella czy innym
Bitam-em) ale malo kto korzysta bo wieksozsc jest karmiona w domu. Obiad o
12:30 zato je wiekszosc. Z wyjatkiem naszej panny. Ustalilam jednak, ze panie
nie beda jej zmuszac ani karmic i nie bylo z tym problemu. Sofia z gatunku tych
co to "nie je, nie pije a zyje" a poza tym przez 4 godziny nie umrze z glodu
przeciez, nie?
Niezaleznie od tego czy dziecko je czy nie to placi sie tyle samo: 25 euro na
miesiac.

W maluchach sa dwie grupy, 15-to i 17-to osobowa. Dwu i trzylatki razem. Po
dwie panie na grupe. Sale fajne, mnostwo zabawek, wewnetrzny ogrod i wielkie
korytarze do ganiania sie. Przytulna jadalnia gdzie spotykaja sie dwie grupy i
przesmieszne mini ubikacje.

Wyprawki kupowac nie trzeba bylo. Narazie zazyczyli sobie tylko aby kazde
dziecko przynioslo wlasna poduszke, do siedzenia na dywanie. To przynieslismy ;-
)

Nie zostawia sie ubrania na zmiane w razie katastrofy (fizjologicznej czy
plastycznej). W razie czego dzwonia po rodzicow zeby przyjsc i przebrac. To
samo z pampersem w grupie maluchow. Mozna z miec ale panie nie zmieniaja tylko
dzwonia. Tyle teoria bo Sofia juz majtkowa.

Z wyraznych roznic miedzy moim przedszkolem (wiem, wiem... wieki temu ale
jednak) a Sofii widze dwie. 1/ nie ma szafek na ubrania z obrazkiem przypisanym
dziecku tylko ogolne rzedy wieszakow na kurtki, 2/ nie ma workow na buty a co
za tym idzie dzieci nie zmieniaja obuwia tylko wchodza na sale z marszu. Nie
wiem jak to bedzie w zimie ale podobno tak samo. ????

Moze napiszecie cos dla odmiany o greckiej szkole?
Pa.




Temat: Brak parkingów na pl. Trzech Krzyży
"Z każdym rokiem przybywa samochodów, ale nie parkingów - wyjaśnia Maciej
Wąsik. Niestety, w najbliższym czasie nic w tej kwestii się nie zmieni, bo
urzędnicy mają inną wizję centrum miasta."

No rzeczywiście fatalna ta wizja. Jakieś deptaki chcą robić, jakieś placyki i
fontanny, nawet zieleńce im się zamarzyły, jak na jakiejś wsi. A przecież można
byłoby wyburzyć częśc zabudowy w centrum, aby zrobić miejsce na kolejne
parkingi, wielopasmowe drogi i wielopoziomowe skrzyżowania. To dopiero byłaby
cywilizacja, cóż za rozmach!

A póki co marnuje się tyle cennego miejsca w centrum Warszawy, a przecież wiele
zmienić można już dziś. I tak mamy wielką pustą betonową płytę na
Pl.Piłsudskiego, miejsce wręcz wymarzone na ogromny parking i to bez wielkch
nakładów finansowych. Więc zmieńmy nasz zaściankowo-wiejski sposób myślenia i
zróbmy tam ogromny parking dla samochodów, żeby kierowecy mieli wygodniej.
Musza tez powstać parkingi na Rynku Starego Miasta i Rynku Nowego Miasta, gdyż
tam też sa knajpy jak na Pl.Trzech Krzyży i ludzie chcą tam dojechać
samochodem, a nie stawiać samochód kilkaset metrów dalej, albo nie daj Boże
jechać komunikacją miejska lub rowerem. I od razu trzeba zaasflatowac ulice
Staróweki, gdyż bruk nie jest korzystny dla zawieszenia samochodów i czyni
jazde mniej wygodną.

Docelowo należy Ogród Saski i Łazienki przekształcić w parkingi, gdyż w okolicy
brakuje miejsc do parkowania, a ludzie chcą wygodnei zaparkowąxc samochód, a
nei podziwiać jakąś zieleń. Zieleń to się na wsi podziwia, a tu jest przecież
miasto!

I tylko te wstętne władze miasta nie podzielają wizji pana Wąsika...




Temat: o teściowych - DOBRZE
O mojej teściowej już pisałam, że jest super, ale skoro powstał ten wątek to
zasługuje Ona żeby i tu zaistnieć
Jest tylko 2 lata młodsza od mojej babci (tak nam się pokolenia wymieszały) a
jest niesamowicie energiczną kobietą. Od wyglądu zewnętrznego począwszy -
zawsze elegancka, nawet w domu, koczek typowy dla dawniejszych nauczycielek,
robi piekne sweterki na drutach (dla całej rodziny), od czasu do czasu kupi
sobie jakiś ekstra ciuch (oczywiście w swoim stylu), w domu zawsze czysto,
lodówka pełna, piwnica też (przetworów całe krocie - rozdaje całej rodzinie).
Parę lat temu zajmowała się moim Kubusiem i męża siostrzenicą jednocześnie, gdy
bylismy w pracy, nie chciała zadnych pieniedzy, prezentów, wdzięczności... a
jako emerytowana nauczycielka nauczyła ich wiele, a jako wzorowa gospodyni
futrowała zupkami tak gęstymi, że łyżka staje Co niedziela piecze dla nas
pyszne ciasta, a od czasu do czasu zaprosi na obiad: czernina, rosół, kaczka,
zrazy, kurczak faszerowany, kilka surówek własnej produkcji, kompot, galaretka
z owocami, ciasto... a w Świeta to już totalne szaleństwo
Jest niesamowicie oczytana - w bibliotece brakuje już pozycji jest ciepła,
miła, skromna...
Trochę już schorowana jak na swój wiek (72), ale jak pilnowała nam domu gdy
wyjechaliśmy na wakacje to pomyła mi wszystkie okna (a mam ich sporo),
podlewała codziennie ogród... jak tylko pojawią sie jagody gotuje dla nas
pierogi, jak tylko pojawią sie grzyby gotuje dla nas... też pierogi
Mój mąż nie potrafi okazać wdzięczności, a wręcz przeciwnie straszny z niego
nerwus (miała z nim 7 swiatów), dobrze, że jego siostra docenia serce matki

Nic to może powiecie... ale coś jeszcze na koniec dodam. Została wdową w wieku
48 lat z dość małymi jeszcze dziećmi (mój mąż miał 10 lat)... przeżyła
depresję, była sama w mieście, bez rodziny... Od tej pory do dzis jest sama,
poświęciła się dzieciakom... zyje ze skromnej nauczycielskiej emerytury, a mimo
to potrafi sie zorganizować, płacić rachunki i robic te wszystkie rzeczy o
których pisałam powyżej

Jest kochaną romantyczną duszą, której dane było przejść przez okrucieństwa
okupacji w dzieciństwie, przez złamane serce, gdy rodzina ukochanego nie
pozwoliła im sie pobrać, bo ona pochodziła z biednej rodziny, przez samotna
młodośc wiejskiej nauczycielki, przez smierć matki, ojca, męża, 3 braci... i
teraz oprócz nas nie ma nikogo... A tak pieknie potrafi cieszyc sie kwitnacym
bzem w maju i zżółkłymi liśćmi w październiku...

Pozdrawiam i zycze takich tesciowych
Zabcia



Strona 2 z 3 • Zostało znalezionych 168 postów • 1, 2, 3
Powered by wordpress | Theme: simpletex